Data: 2009-08-06, autor: Bloo, dotyczy: WII
NinjaBread Man
Chodzisz ciasteczkiem po kolorowej krainie i rzucasz „czymś” w przeciwników. Nie wiadomo czemu. Co jednak ważne, nasze ciasteczko ciągle ma wku***ną minę. Kraina jest obrzydliwie obrzydliwa, a ilość kolorów przewyższa paletę Photoshopa oraz GIMP-a razem wziętych. Gra pożycza najlepsze aspekty m.in z Resident Evil 4 – nie można strzelać i się ruszać naraz, niestety w platformówce nie sprawdza się to tak dobrze. Z Armored Core zapożyczyli Auto-Aim, ale jest tak beznadziejny, iż Graczowi rozluźniają się zwieracze – piszę z własnego doświadczenia. Jeśli ta gra jest przeznaczona dla młodzieży, trzeba powiedzieć – jest to gra, która zmieni ich z malutkich, słodkich bobasków w młodych dilerów najcięższych dragów, sprzedających swoje ciało by dostać tabletki, po których wiercisz glebę i porosty własnymi zębami w głebokim oceanie. Nie wiem po co są platformy, do których trzeba doskoczyć skoro skok to wielka męczarnia i 95 procentowa porażka, po której spadasz z wielkiej wysokości słysząc ten jeden, długi irytujący odgłos przypominający symfonię umierającego kota.
Spróbujcie spadnąć z tych małych poziomów. Na dole czeka was... biel. Grafika przypomina gorsze gry na Nintendo 64 – rozmazane jest właściwie wszystko. Nawet umysł Gracza, którego mózg po zbyt długim czasie grania w tą kaszanę, rozpływa się niczym gorący budyń. Nasz ciasteczkowy bohater nosi na plecach miecz, twórcy jednak nie pokusili się o użycie go w gameplay’u. Kamera bez przerwy ustawia się nie w tym miejscu gdzie potrzeba, tak jakby kamerzysta widział gdzieś obok UFO, chcąc je nakręcić. Ale hej, w końcu możemy ją korygować – Nie, czekaj, nie możemy! Kolejny patent wypożyczony, tym razem z God of War.
Czas podsumować tą żenadę. Układam teorię, iż sam Władca Ciemności brał udział w bardzo krótkim procesie tworzenia NinjaBread Man – tym samym stworzył dzieło nie do pokonania – przejście jej zapewne jest możliwe, jednakże potrzebna jest obojętna choroba związana z samodzielnym ocenianiem rzeczywistości. Polecam każdemu – po tym dziele, przy którym twoje oczy mają zawartość galarety – docenisz prawdziwe dzieła sztuki.
Ocena: 9/10
Plusy:
Fabuła, sterowanie, klimat, grafika, pomysły
Minusy:
Same pierdoły – nawet nie zauważysz.
Platformy: PC, PS2, WII
Zachęcamy również do zapoznania się z filmikami:
Spróbujcie spadnąć z tych małych poziomów. Na dole czeka was... biel. Grafika przypomina gorsze gry na Nintendo 64 – rozmazane jest właściwie wszystko. Nawet umysł Gracza, którego mózg po zbyt długim czasie grania w tą kaszanę, rozpływa się niczym gorący budyń. Nasz ciasteczkowy bohater nosi na plecach miecz, twórcy jednak nie pokusili się o użycie go w gameplay’u. Kamera bez przerwy ustawia się nie w tym miejscu gdzie potrzeba, tak jakby kamerzysta widział gdzieś obok UFO, chcąc je nakręcić. Ale hej, w końcu możemy ją korygować – Nie, czekaj, nie możemy! Kolejny patent wypożyczony, tym razem z God of War.
Czas podsumować tą żenadę. Układam teorię, iż sam Władca Ciemności brał udział w bardzo krótkim procesie tworzenia NinjaBread Man – tym samym stworzył dzieło nie do pokonania – przejście jej zapewne jest możliwe, jednakże potrzebna jest obojętna choroba związana z samodzielnym ocenianiem rzeczywistości. Polecam każdemu – po tym dziele, przy którym twoje oczy mają zawartość galarety – docenisz prawdziwe dzieła sztuki.
Ocena: 9/10
Plusy:
Fabuła, sterowanie, klimat, grafika, pomysły
Minusy:
Same pierdoły – nawet nie zauważysz.
Platformy: PC, PS2, WII
| Grafika: | Wyobraź sobie, jakby ktoś ci rzucił wymiociny na ekran | 25% | ||
| Dźwięk: | Wolę pisać nożem po tablicy | 20% | ||
| Ogólnie: | Dzieło Szatana | 15% | ||
Dotyczy wersji:
domyslny
domyslny
Autor:
Bloo
Bloo
Zachęcamy również do zapoznania się z filmikami:












